Carlos


Carlos trafił do jednej ze stalowowolskich lecznic. Mimo apeli, przez długi czas nikt się po niego nie zgłaszał…
Carlos czekał zamknięty w klatce i płakał. Pewnego dnia, podczas wizyty w gabinecie, usłyszeliśmy wołania z zaplecza…jak się okazało, to Carlos, którego od kilku tygodni nikt nie adoptował.
Kocurek trafił do nas i jesteśmy nim zachwyceni. Kocurek wspaniale dogaduje się zarówno z ludźmi, jak i innymi kotami.
Szuka domu niewychodzącego.

Zapytaj o adopcję