Pamiętacie jeszcze kotkę, która została nam podrzucona w transporterze pod drzwi fundacji? Jagódka – bo tak ma na imię, długo przeżywała porzucenie przez opiekunkę


Pamiętacie jeszcze kotkę, która została nam podrzucona w transporterze pod drzwi fundacji?
Jagódka – bo tak ma na imię, długo przeżywała porzucenie przez opiekunkę. Początkowo w klatce, później chowała się przed innymi kotami w różnych zakamarkach.
Postanowiliśmy przenieść ją w inne miejsce i dopiero wtedy odżyła.
W małym pokoiku, ze spokojnymi kotami, bez zamieszania i hałasów, poczuła się znacznie lepiej.
Widzimy, że powolutku zapomina już traumę, a za to zaczyna rozglądać się za domem, który nigdy jej nie zostawi.
Kotka jest niezwykle przyjazna, lecz ma swój koci charakterek 😻
Idealnie nadaje się do spokojnego domu, jako jedynaczka.
Jest grzeczna, ułożona i cichutka <3

Źródło: