KRS: 0000462235 | +48 502 377 989 info@kociawyspa.org | kociawyspa@gmail.com

Do adopcji


Tygrys


Kotek przybył do nas na leczenie. Jego chore oczko niestety nie dało się odratować. Kochany pieszczoch, który ciągle miauczy o uwagę i ugniata z zadowolenia.

Mizia


Wiek: ok. 6 miesięcy

Mała kotka błąkała się po osiedlach szukając uwagi. Jest ciekawska, uwielbia zabawy i pieszczoty.

Zeus


Kotek jest wielkim przytulasem, kocha ludzi, niestety choruje na koci katar. Obecnie jest leczony.

Minnie


Ta śliczna dama, była kotem wiejskim, wolno żyjącym, zamieszkującym stodołę – gdzie świetnie sobie radziła. Zabrakło jej tylko rozsądku, kiedy zaczęła podskakiwać do groźnego psa, nie bacząc na konsekwencje. Trafiła ranna do weterynarza, gdzie głębokie pogryzienia zostały opatrzone i zoperowane. Ponieważ Minnie jest głuptaskiem i zapewne zrobiłaby to znowu, musimy znaleźć jej inny dom – wychodzący lub nie.
Minnie uwielbia ludzi, świetnie przystosowuje się do nowych sytuacji, lecz najchętniej zamieszka w domu bez innych zwierząt.
Kotka jest już wysterylizowana, odrobaczona i zaszczepiona.

WIRTUALNY OPIEKUN:

Angelina i Robert

Radzio


Radzio jest kocurkiem, którego przyjęliśmy pod swoje skrzydła, zabierając go ze schroniska. Kocurek jest nosicielem kociej białaczki, lecz jest obecnie najmniejszym jego problemem….

Radzio przybłąkał się około miesiąc temu do jednego z gospodarstw. Był przeraźliwie chudy, wyłysiały, a jego ciało pokryte było ranami. Ponadto, Radek cierpi na nieznanych przyczyn przykurcz tylnych łapek, co nie pozwala mu na swobodne poruszanie się i skakanie.

Ponieważ dysponujemy miejscem dla kotów białaczkowych (nieco przepełnionym, ale jednak), postanowiliśmy zaoferować mu pomoc. To co ujrzeliśmy, kiedy do nas przyjechał przeszło nasze najśmielsze wyobrażenia tzw. „kociej biedy”. Już od pierwszych chwil, kocurek okazywał radość, szybko opróżnił wszystkie miski, usadowił w legowisku i zaczął ugniatać je łapkami.

Kocurek wymaga jeszcze wiele pracy, diagnozowania, obserwacji, dobrego karmienia i przytulania.

Simba


Wiek: ok. 5 miesięcy

Simba szukał schronienia w klatkach. Nawoływał, łasił się do ludzi i prosił o opiekę. Niestety nikt nie chciał go przygarnąć. Simba jest spokojnym kotkiem.

Pablo


Wiek: ok. 6 miesięcy

Pablo chodził za ludźmi szukając uwagi. Najprawdopodobniej uciekł z domu lub został wyrzucony. Jest wielkiem przytulakiem, łasi się i ugniata.

Tadzio


Wiek: ok. 6 miesięcy

Tadzio jest uroczym, około 6- miesięcznym kocurkiem, który podrzucony został do jednego z bloków w Stalowej Woli. Kocurek jest wyjątkowo grzeczny, ma spokojne usposobienie i kocha zarówno ludzi, jak i inne koty.

Szuka domu niewychodzącego, gdzie będzie miał kociego towarzysza.

WIRTUALNY OPIEKUN:

Agata i Artur

Cleo


Trafiła do nas ta śliczna, młodziutka koteczka. Nazwaliśmy ją Cleo.
Cleo jest zdezorientowana… nie wie gdzie jest, nie wie co ją otacza i dlaczego wszystko w jej życiu tak nagle się zmieniło. Były kąty które znała, znajome zapachy i odgłosy… były też znajome ręce do głaskania. Teraz, gdzie się nie odwróci, tam zimne kraty…
Cleo jest niewidoma.
Trafiła do nas z domu tymczasowego, w którym nie mogła już dłużej zostać. Tam świetnie sobie radziła – jak zupełnie zdrowy kotek. U nas wyglądała jak mała kulka rozpaczy.

Zastanawialiście się kiedyś, jak radzą sobie niewidome kotki? Otóż, radzą sobie świetnie, zaskakując nas na każdym kroku swoimi tajemnymi zmysłami.
Cleo zwiedza już śmiało salony, a jedyne co ją stresuje to inne kociaki zaczepiające ją do zabawy. Koteczka nie rozumie co się dzieje kiedy koty wskakują jej na grzbiet zachęcając do gonitwy. Chowa się wtedy w kąciku, lecz do klatki nie chce już wracać.
Cleo w dalszym ciągu szuka troskliwego i kochającego domu, który zapewni jej dużo uwagi i miłości.

Bardzo prosimy o dom stały lub tymczasowy dla niej

Ropcio


Wiek: ok. 1 lata

Otrzymaliśmy zgłoszenie o bardzo ciężko rannym kotku, widzianym na jednym ze stalowowolskich osiedli domków jednorodzinnych. Kocurek wył z bólu, błagając o pomoc, lecz był już tak głodny, odwodniony i wyziębiony, że nie miał siły dalej się przemieszczać. Z jego tylnej łapki ciekła ropa, a zapach jaki czuć było już z dużej odległości, świadczył że stan jest bardzo bardzo zły. Ropek  został odłowiony i wstępnie opatrzony. Było jednak jasne, że łapki nie da się uratować, a za to trzymaliśmy mocno kciuki, aby nie wdała się sepsa.

Kotek był operowany, łapka została amputowana.

Ropek miał około roku i prawdopodobnie od dłuższego czasu się błąkał. Mimo ogromnego bólu, jakiego doznał, jest bardzo wdzięczny i kochający ludzi. Opróżnia miseczki w ekspresowym tempie, łasi się i ugniata kocyki łapkami.