Imbirek
Wiek: ok. 10 miesięcy
Te dwa małe tygryski to Cynamon i Imbir. Około 3,5 – miesięczne kocurki, które szukają domu razem 💕 Są zabawowe i ciekawskie, lecz nieco strachliwe na początku. Nic dziwnego… kiedy były bardzo malutkie, zostały odebrane od matki i porzucone. Szukamy dla nich domu razem, ponieważ maluchy bardzo się kochają i nie wyobrażają sobie kolejnej rozłąki z bliskimi. Oba kocurki są zachwycająco piękne i poruszają się niczym prawdziwe tygrysy ❤️ Szukamy im odpowiedzialnego i spokojnego domu, który da im dużo zrozumienia i miłości







Melka
Melka należy do tych kotów, które od początku mają trudniej. Ona i jej siostrzyczka – znalezione na działkach, są dużo mniejsze niż inne koty i wyróżniają je sterczące kręgosłupy i podatność na choroby. Najpierw pogorszył się stan siostrzyczki – u kotki rozwinął się FIP, ale zareagowała na leczenie. Kilka dni temu Melka przestała jeść. Badania wskazały również na FIP, ale u niej leki nie zadziałały tak szybko, a jej stan w ciągu dwóch dni stał się agonalny. W dniu wczorajszym apelowaliśmy o transport z Rzeszowa do Stalowej Woli. Melka umierała, a mogła ją uratować tylko krew. Nikt z Was nie chciałby patrzeć jak umiera kot w wyniku skrajnej anemii. Krew nie transportuje już tlenu, więc zwierzak powoli się dusi.
Krew przyjechała w ostatnim momencie, lecz samo przetaczanie było dla niej i dla nas straszne. Pojawiły się wymioty, zwiększona duszność. Myśleliśmy o humanitarnej eutanazji, przed czym powstrzymała nas nasza cudowna Pani Doktor. Kilka godzin później Melka poczuła się lepiej, lecz nadal jest bardzo bardzo słaba. Nie wiemy co będzie dalej…musi na pewno zostać w szpitaliku, dostawać leki i witaminy. Możliwe, że będzie potrzebowała kolejnej transfuzji. Bardzo prosimy o jakiekolwiek wsparcie. To już kolejny kotek w złym stanie w ostatnim czasie.
Kotka długo dochodziła do siebie. Od zawsze ona i jej siostrzyczka były słabsze niż inne koty. Pochodzą z działek gdzie jako małe kociaki głodowały i nigdy nie nabrała siły i odporności.
Teraz Melka jest nie do poznania. Grubiutka i zadowolona z życia. Właśnie kończy leczenie i dołączy do grona ozdrowieńców ![]()

Lee
Historia naszego Lee niestety nadal nie znalazła szczęśliwego zakończenia. Wciąż trwa diagnostyka…
Kocurek ma na pewno problem z nerkami…w moczu znaleziono aż trzy bakterie, które nie tak łatwo wyleczyć, a na domiar złego ma podejrzenie IBD 🙁
To zbyt wiele, jak na jednego kota.
Obecnie czeka go dokładniejsza diagnostyka, abyśmy mogli zabrać go ze szpitala. Nie wiadomo jeszcze jak się nim zająć i jak go leczyć, aby mu skutecznie pomóc 🙁
Nie wiemy co mamy robić, gdyż koszty się piętrzą. Każdy dzień hospitalizacji, zabiera szansę na kolejne badania.
Nie mamy już naprawdę środków na tak drogą i rozległą diagnostykę.
Będziemy wdzięczni za każdą pomoc dla Lee 🙁
Lee to kocurek z różnymi chorobami wewnętrznymi, w tym chorymi nerkowymi. Już miał się z nami żegnać, ale los chciał by dać mu szansę na kolejne próby leczenia. Kocurek cieszy się pełną miską, ciepłym kącikiem i opieką.
Lotta
Otrzymaliśmy zgłoszenie o starszej kotce, skulonej w jednym z okienek piwnicznych na terenie Stalowej Woli. Kotka ewidentnie cierpiąca, chora, nie mająca sił, żeby poszukać jedzenia i schronienia.
Poprosiliśmy o zawiezienie jej do naszej zaprzyjaźnionej lecznicy.
Jak się okazało – kotka faktycznie jest już w podeszłym wieku. Ma ogromne problemy z zębami, przez które bardzo, bardzo cierpi. Konieczne będzie wykonanie kilku zabiegów, gdyż praktycznie wszystkie zęby wymagają usunięcia, a bez RTG stomatologicznego nie uda się usunąć wszystkich korzeni (u starszych kotów najczęściej występuje rozpad zębów).
To jednak nie koniec cierpienia kotki – wstępne badania pokazały poważne problemy z wątrobą. Leczenie będzie długie i mozolne 🙁
Lotta – bo tak dostała na imię ta biedna kotka, ma jeszcze szanse pożyć w zdrowiu i bez bólu, ale walka o to będzie długa i kosztowna.
Lotta jest bardzo przyjaznym kotkiem.
Picasso






Waldi
Walduś na zdjęciach wygląda bardzo poważnie. W rzeczywistości to młody kotek i prawdziwy wariat – poszukiwacz przygód. Został znaleziony na terenie Stalowej Woli i przyniesiony na leczenie do pani weterynarz. Niestety, osoby które go przyniosły i miały odebrać, więcej się nie pojawiły, a Walduś pozostał w lecznicowej klatce przez długi czas. Nie narzekał… Wręcz wyglądał jakby odpoczywał po ciężkim życiu. Uznaliśmy jednak, że nie może siedzieć w klatce całe życie, a wszyscy wiemy jak wygląda zainteresowanie dorosłymi kotami. Zaproponowaliśmy pani doktor zabranie go do fundacji i to był strzał dziesiątkę. Kocurek od razu świetnie się odnalazł i zaprzyjaźnił z innymi kotami. Jest to jeden z tych kotów, które w każdej sytuacji i nowym miejscu, wyglądają jakby były od zawsze. Totalne wyluzowanie.
Walduś to naprawdę świetny kot i ktoś, kto go adoptuje, będzie miał z nim bardzo ciekawe życie.










