KRS: 0000462235 | info@kociawyspa.org

Lee


Historia naszego Lee niestety nadal nie znalazła szczęśliwego zakończenia. Wciąż trwa diagnostyka…
Kocurek ma na pewno problem z nerkami…w moczu znaleziono aż trzy bakterie, które nie tak łatwo wyleczyć, a na domiar złego ma podejrzenie IBD 🙁
To zbyt wiele, jak na jednego kota.
Obecnie czeka go dokładniejsza diagnostyka, abyśmy mogli zabrać go ze szpitala. Nie wiadomo jeszcze jak się nim zająć i jak go leczyć, aby mu skutecznie pomóc 🙁
Nie wiemy co mamy robić, gdyż koszty się piętrzą. Każdy dzień hospitalizacji, zabiera szansę na kolejne badania.
Nie mamy już naprawdę środków na tak drogą i rozległą diagnostykę.
Będziemy wdzięczni za każdą pomoc dla Lee 🙁

Lee to kocurek z różnymi chorobami wewnętrznymi, w tym chorymi nerkowymi. Już miał się z nami żegnać, ale los chciał by dać mu szansę na kolejne próby leczenia. Kocurek cieszy się pełną miską, ciepłym kącikiem i opieką.

Fiona


Fionka była bezdomną kotką, która błąkała się po jednym z osiedli. Kiedy trafiła do nas, wciąż pokazywała jaka jest szczęśliwa i wdzięczna za uratowanie życia i zapewnienie schronienia.Wskakiwała na głowę i przytulała się do twarzy ❤️W ostatnim tygodniu, jej zachowanie i samopoczucie zaczęły się zmieniać. Na początku wystąpiła gorączka, która nie była powiązana z żadnymi innymi objawami. Myśleliśmy że jest to jedna z jesiennych infekcji które dopadają nasze koty. Kiedy gorączka nie ustępowała, mieliśmy już podejrzenie że to FIP.Duszność pojawiła się nagle… Kotka nie może złapać oddechu i walczy o choćby odrobinę powietrza. Została już zaopiekowana i mamy już pewność że jest to FIP płucny. Zbierający się w klatce piersiowej płyn, powoduje że nie może się położyć… Jest wycieńczona a nie może spać. Jeśli zaśnie, udusi się 😭Pomoc musi przyjść szybko…mamy naprawdę godziny, żeby zorganizować leki.Otrzymała pierwszą pomoc, a płyn trzeba było ściągnąć, aby mogła łatwiej oddychać. Niestety nie na wiele się to zdało a duszność nadal się utrzymuje.

Gaja


W końcu udało się!
Ta kotka pojawiała się raz na jakiś czas, w miejscu gdzie dokarmiamy dzikie stado. Jako jedyna wydawała się w miarę oswojona choć bała się podejść blisko do człowieka.
Pojawiała się na tyle rzadko, że nie byliśmy w stanie jej złapać.
Wczoraj przyszedł jednak ten dzień, kiedy w końcu udało się wzbudzić jej zaufanie na tyle, że mogliśmy zapakować ją do transportera..
A może to ona sama wyczuła że jej życie wkrótce się skomplikuje…
Kotka była w widocznej ciąży, choć sama jest jeszcze kocim dzieckiem.
Oczami wyobraźni widzieliśmy jak porzuca swoje młode, bo nie ma jeszcze wystarczająco instynktu… lub jak jeden po drugim umierają z chorób lub pod kołami samochodów.
Wyobrażaliśmy sobie jak bardzo chce zapewnić im bezpieczeństwo i pożywienie i jak trudne to jest na terenie przemysłowym, gdzie codziennie ginie jakiś kot.
Teraz jest już bezpieczna, a dziś przeszła pilny zabieg sterylizacji.
Zaczyna nowe życie 💖

Nuria