KRS: 0000462235 | info@kociawyspa.org

Stefi


Ta interwencja była dla nas bardzo trudna. Około 9:00 rano otrzymaliśmy informację, że przy skrzyżowaniu Poniatowskiego i Czarnieckiego w Stalowej Woli siedzi malutki kotek. O tej godzinie miejsce to jest bardzo ruchliwe. Udaliśmy się tam niezwłocznie, lecz złapanie kociaka okazało się trudne. Maluch jest dzikawy i uciekał przed nami w popłochu. Niestety, sposób na jedzonko nie sprawdził się tym razem, ponieważ kociak jest mocno zasmarkany i ze względu na chorobę nie ma apetytu. Musieliśmy podejmować próby złapania go, jednocześnie powstrzymując przed wybiegnięciem na ruchliwą ulicę.W pewnym momencie, maluch zaczął szukać otwartego okienka piwnicznego i przez jedno z nich udało mu się wejść do piwnicy bloku.Bardzo trudno było nam zlokalizować piwnicę w której się schował, ale ostatecznie okazało się że przebywa w pomieszczeniu technicznym PEC. Wezwaliśmy pracownika, który otworzył piwnicę, lecz tam problemy dopiero się zaczęły. Miejsce to było pełne przeróżnych urządzeń i rur. Kotek chował się w takich miejscach do których nie mieliśmy dostępu. Ostatecznie udało się go złapać i w całym tym ferworze zostaliśmy mocno podrapani 🤕Teraz staramy się zapewnić mu bezpieczeństwo, chociaż nie jest to łatwe przy tak dużej ilości kotów. Była to jednak sprawa życia i śmierci i musieliśmy za wszelką cenę go złapać.Maluch jest już mocno odwodniony i zasmarkany, a obsługa go bardzo utrudniona. Powolutku jednak wzbudzamy jego zaufanie i przemycamy leki.W chwili obecnej, nie korzystamy z usług szpitalika, ponieważ w dalszym ciągu zbieramy środki na spłatę ogromnych dla nas długów.Będziemy się nim jednak opiekować najlepiej jak potrafimy 🥹

Alwin Poniatowski


Jerry


Jerry to malutki kociaczek, który przeszedł w życiu tak wiele…

W nieznanych okolicznościach, trafił do gminnego weterynarza.

Kiedy tylko się o tym dowiedzieliśmy, postanowiliśmy jego i pozostałe kocięta ratować. Ósemka kociąt trafiła do nas już zakażona panleukopenią. Jerry jest jednym z dwóch, które przeżyły. Mimo najlepszej opieki i hospitalizacji, nie udało się uratować pozostałych 😭

Kiedy tylko maluszek wyszedł z najgorszego, pojawiły się u niego objawy neurologiczne i inne problemy. Okazało się że tym razem zachorował na toksoplazmozę. Leczenie szpitalne trwało kilka tygodni, po czym wrócił do nas.

Do dzisiaj ma wzloty i upadki, a my robimy wszystko żeby czuł się dobrze. Liczymy na to, że przyjdzie czas, kiedy jego organizm w końcu zacznie funkcjonować normalnie, a on będzie mógł bez żadnego skrępowania cieszyć się życiem 🥹

Tom


Tom (tak, ten od Toma i Jerry’ego), czeka na domek w fundacji. Ma dopiero pięć miesięcy, a przeżył już tak wiele… 🥹 Pseudo schronisko, panleukopenia, tygodnie w szpitalu..ale już jest dobrze. Do pokochania od zaraz ❤️

Ps. Tylko do domu z drugim kociakiem 🥰

Irys


Gaja


W końcu udało się!
Ta kotka pojawiała się raz na jakiś czas, w miejscu gdzie dokarmiamy dzikie stado. Jako jedyna wydawała się w miarę oswojona choć bała się podejść blisko do człowieka.
Pojawiała się na tyle rzadko, że nie byliśmy w stanie jej złapać.
Wczoraj przyszedł jednak ten dzień, kiedy w końcu udało się wzbudzić jej zaufanie na tyle, że mogliśmy zapakować ją do transportera..
A może to ona sama wyczuła że jej życie wkrótce się skomplikuje…
Kotka była w widocznej ciąży, choć sama jest jeszcze kocim dzieckiem.
Oczami wyobraźni widzieliśmy jak porzuca swoje młode, bo nie ma jeszcze wystarczająco instynktu… lub jak jeden po drugim umierają z chorób lub pod kołami samochodów.
Wyobrażaliśmy sobie jak bardzo chce zapewnić im bezpieczeństwo i pożywienie i jak trudne to jest na terenie przemysłowym, gdzie codziennie ginie jakiś kot.
Teraz jest już bezpieczna, a dziś przeszła pilny zabieg sterylizacji.
Zaczyna nowe życie 💖