KRS: 0000462235 | info@kociawyspa.org

Tomcio


Tomcio trafił do kociarni po tym jak znaleziony został skulony pod balkonami jednego z bloków. Jak się dowiedzieliśmy, mieszkał na 4. piętrze, od kilku dni nikogo nie było w domu. Wyskoczył…
Zdziwiło nas, jak wspaniale docenił trudne warunki fundacyjne. Ten kocurek kocha ludzi wręcz obłędnie. Na rękach wtula główkę i mruczy. Jest chodzącą miłością.
Tomcio rozkochuje w sobie wszystkich i nadszedł czas aby rozkochał kogoś na stałe.
Jest kastrowany, testowany na FeLV/FIV (-) i szczepiony.

Ten burasek ma w sobie coś tak wyjątkowego, że nie sposób przejść koło niego obojętnie. Miał milion udostępnień i już dwa razy miał jechać do nowego domu…niestety losy potoczyły się tak, że nigdzie nie pojechał…
Tomaszek należy do kotów które ciągle wypatrują człowieka…momentami mamy też wrażenie, że ma depresję wynikającą z braku poświęcanej mu uwagi.
My niestety mamy zwykle 70 kotów do zaopiekowania podczas kilkugodzinnego dyżuru i nie jesteśmy w stanie dać Tomaszkowi tyle miłości ile potrzebuje.
Dlatego apelujemy o dom dla niego <3 Niewychodzący, z kotami lub bez.

Tomaszek szybko został jednym z naszych ulubieńców. W grudniu pojechał do domu stałego i wydawało się, że jego życie od teraz będzie usłane różami. Niestety, z nowego domu co chwilę docierały do nas skargi na niego. A to załatwianie się poza kuwetą, a to głośne wokalizowanie. Doszło nawet do agresji w stosunku do psiaka.
Tomaszek wrócił do nas z drugiego końca Polski. Pomyśleliśmy że może jest chory i dlatego sprawiał problemy. Wykonaliśmy szereg badań, które nic nie wykazały… Tomaszek jak był aniołem przed adopcją, tak był nim i po powrocie 🤨
Kolejny pomysł był taki, że Tomcio sprawia problemy w domu, a w kociarni udaje niewiniątko. Nie pozostało więc nic innego, jak wziąć kocurka do domu tymczasowego i przekonać się na własnej skórze.
Oto, jak jest mieszkać z Tomciem 🙂

Lipek


Lipek został wypatrzony na jednej z podkarpackich wsi. Schorowany, niewidomy na jedno oczko… Dla większości odrażający. Całym sobą pokazywał, że bardzo potrzebuje pomocy i odrobiny ciepła. Ocierał się o ludzi i mruczał głośno w ich towarzystwie. Ponieważ przez wiele dni pomoc nie nadeszła, zabraliśmy go do siebie i rozpoczęliśmy leczenie. Lipek miał wykonane pierwsze badania, które nie były najlepsze. Miał podwyższone wskaźniki nerkowe oraz silną infekcję. Leczenie trwało co najmniej kilka tygodni. Kotek znalazł dom, ale musiał go opuścić i wrócił do nas.

Lipek ma przewlekły koci katar – często jest zasmarkany, ale taka już będzie jego uroda. Dodatkowo Lipek wylizuje się z tyłu ciała. Miał już badania krwi i USG, które nic nie wykazały.
Na szczęście ma dobry humor i nie wygląda jakby coś mu dolegało.
Szuka domu, który będzie kontrolował jego stan zdrowia i zatroszczy się o niego lepiej niż my w fundacji.
Z charakteru Lipek jest cudowny – i do ludzi i do kotów.