Jerry
Jerry to malutki kociaczek, który przeszedł w życiu tak wiele…
W nieznanych okolicznościach, trafił do gminnego weterynarza.
Kiedy tylko się o tym dowiedzieliśmy, postanowiliśmy jego i pozostałe kocięta ratować. Ósemka kociąt trafiła do nas już zakażona panleukopenią. Jerry jest jednym z dwóch, które przeżyły. Mimo najlepszej opieki i hospitalizacji, nie udało się uratować pozostałych ![]()
Kiedy tylko maluszek wyszedł z najgorszego, pojawiły się u niego objawy neurologiczne i inne problemy. Okazało się że tym razem zachorował na toksoplazmozę. Leczenie szpitalne trwało kilka tygodni, po czym wrócił do nas.
Do dzisiaj ma wzloty i upadki, a my robimy wszystko żeby czuł się dobrze. Liczymy na to, że przyjdzie czas, kiedy jego organizm w końcu zacznie funkcjonować normalnie, a on będzie mógł bez żadnego skrępowania cieszyć się życiem ![]()




Melka
Melka należy do tych kotów, które od początku mają trudniej. Ona i jej siostrzyczka – znalezione na działkach, są dużo mniejsze niż inne koty i wyróżniają je sterczące kręgosłupy i podatność na choroby. Najpierw pogorszył się stan siostrzyczki – u kotki rozwinął się FIP, ale zareagowała na leczenie. Kilka dni temu Melka przestała jeść. Badania wskazały również na FIP, ale u niej leki nie zadziałały tak szybko, a jej stan w ciągu dwóch dni stał się agonalny. W dniu wczorajszym apelowaliśmy o transport z Rzeszowa do Stalowej Woli. Melka umierała, a mogła ją uratować tylko krew. Nikt z Was nie chciałby patrzeć jak umiera kot w wyniku skrajnej anemii. Krew nie transportuje już tlenu, więc zwierzak powoli się dusi.
Krew przyjechała w ostatnim momencie, lecz samo przetaczanie było dla niej i dla nas straszne. Pojawiły się wymioty, zwiększona duszność. Myśleliśmy o humanitarnej eutanazji, przed czym powstrzymała nas nasza cudowna Pani Doktor. Kilka godzin później Melka poczuła się lepiej, lecz nadal jest bardzo bardzo słaba. Nie wiemy co będzie dalej…musi na pewno zostać w szpitaliku, dostawać leki i witaminy. Możliwe, że będzie potrzebowała kolejnej transfuzji. Bardzo prosimy o jakiekolwiek wsparcie. To już kolejny kotek w złym stanie w ostatnim czasie.
Kotka długo dochodziła do siebie. Od zawsze ona i jej siostrzyczka były słabsze niż inne koty. Pochodzą z działek gdzie jako małe kociaki głodowały i nigdy nie nabrała siły i odporności.
Teraz Melka jest nie do poznania. Grubiutka i zadowolona z życia. Właśnie kończy leczenie i dołączy do grona ozdrowieńców ![]()
