Fredy




Melka
Melka należy do tych kotów, które od początku mają trudniej. Ona i jej siostrzyczka – znalezione na działkach, są dużo mniejsze niż inne koty i wyróżniają je sterczące kręgosłupy i podatność na choroby. Najpierw pogorszył się stan siostrzyczki – u kotki rozwinął się FIP, ale zareagowała na leczenie. Kilka dni temu Melka przestała jeść. Badania wskazały również na FIP, ale u niej leki nie zadziałały tak szybko, a jej stan w ciągu dwóch dni stał się agonalny. W dniu wczorajszym apelowaliśmy o transport z Rzeszowa do Stalowej Woli. Melka umierała, a mogła ją uratować tylko krew. Nikt z Was nie chciałby patrzeć jak umiera kot w wyniku skrajnej anemii. Krew nie transportuje już tlenu, więc zwierzak powoli się dusi.
Krew przyjechała w ostatnim momencie, lecz samo przetaczanie było dla niej i dla nas straszne. Pojawiły się wymioty, zwiększona duszność. Myśleliśmy o humanitarnej eutanazji, przed czym powstrzymała nas nasza cudowna Pani Doktor. Kilka godzin później Melka poczuła się lepiej, lecz nadal jest bardzo bardzo słaba. Nie wiemy co będzie dalej…musi na pewno zostać w szpitaliku, dostawać leki i witaminy. Możliwe, że będzie potrzebowała kolejnej transfuzji. Bardzo prosimy o jakiekolwiek wsparcie. To już kolejny kotek w złym stanie w ostatnim czasie.
Kotka długo dochodziła do siebie. Od zawsze ona i jej siostrzyczka były słabsze niż inne koty. Pochodzą z działek gdzie jako małe kociaki głodowały i nigdy nie nabrała siły i odporności.
Teraz Melka jest nie do poznania. Grubiutka i zadowolona z życia. Właśnie kończy leczenie i dołączy do grona ozdrowieńców ![]()

Baton
Baton latami błąkał się po jednej z wsi w powiecie niżanskim. Przeganiany, kopany…musiał zdobywać jedzenie i schronienie, a nic nie było pewne. Kiedy w końcu trafił do nas, mieliśmy wrażenie, że wszystko go cieszy. Mógł w końcu odpocząć od ciągłego trybu walki o życie. Radość ta nie trwała jednak długo. Najpierw pojawiły się problemy z zębami i dziąsłami, przysparzając mu ogromu bólu, a teraz to – FIP. Zaczęło się od zmian na oku i rozległego owrzodzenia. Od razu udaliśmy się do okulisty i wdrożyliśmy leczenie. Niestety, z dnia na dzień było coraz gorzej – pojawiła się żółtaczka, silna biegunka, Baton przestał jeść i wymiotował. Kolejne badania pokazały bez wątpienia, że wszystkie te objawy, choć niektóre nietypowe, wynikają z częstego ostatnio wśród kotów FIPa. Pęka nam serce, że Baton nie nacieszył się dobrym życiem z pełną miseczką i dachem nad głową.
Kilka dni temu ogłaszaliśmy naszego kociego weterana Batona. Kocurek mierzy się właśnie z groźnym fipem a także fatalnym stanem oczka, które przysparza mu ogrom bólu.
Oprócz drogich leków które musimy dla niego zamówić, Baton pilnie potrzebuje wizyty u okulisty.
Niestety zbiórka stanęła w miejscu…
Nie wiemy czy to dlatego że Batonek jest już starszym kotkiem, czy po prostu nie wzbudził zainteresowania bo jest duży i bury.












