Ta wspaniała, spokojna i niezwykle przyjazna kotka, została znaleziona zagłodzona i odwodniona w pewien zimowy wieczór.
Kilka miesięcy zajęło jej dojście do dobrej kondycji i obecnie zaczyna rozglądać się za domkiem
Marinka nie lubi innych kotów i zdecydowanie woli być jedynaczką. Uwielbia za to ludzi
Jeśli ktoś z Was zakocha się w tych pięknych oczkach, a poszukuje oddanej kociej przyjaciółki, koniecznie piszcie albo dzwońcie
Olimpia
Kotka przybłąkała się na jedną z posesji pod Stalową Wolą. Spała w wiacie i była przeganiana przez lokalne koty, broniące swojego terenu. Nie było też łatwo jej złapać, choć od razu wiedzieliśmy, że jest to kotek wychowany w domu, który bardzo długo musiał sobie radzić sam. Olimpia trafiła do fundacji, gdzie została zaszczepiona i wysterylizowana. Jest kochaną, acz nieśmiałą koteczką, która świetnie odnajdzie się w domu spokojnym, z przyjaznymi kotami lub psiakami.
Dom raczej bez dzieci, gdyż kotka nadal jest ostrożna i płochliwa. Wymaga spokoju i cierpliwości, a odwdzięczy się z pewnością wielką kocią miłością.
Wśród naszych kotów obserwujemy prawdziwe przyjaźnie. Na zdjęciu Lipek i Olimpia. Żadne z nich nie wybiera się do domu stałego, a my nie chcemy ich nigdy rozdzielać.
Lipek cierpi na przewlekły katar i plazmocytarne zapalenie dziąseł (wrócił z adopcji prawdopodobnie dlatego, że nie wygląda zbyt „wyjściowo”), zaś Olimpia jest nieśmiała i bardzo spokojna, stąd nikogo jeszcze nie urzekła.
Kiedy Lipuś udaje się na spacer po innych pokojach, kotka tęskni za nim i po powrocie wita go radosnym miałczeniem ❤️
Każdego dnia widzimy je wtulone w siebie i mruczące podczas zasypiania.
Jakiś czas temu, podjęliśmy decyzję, że te kociaki pójdą do domu wyłącznie razem… A jeśli nie znajdą opiekuna chętnego na oba, to my będziemy je kochać najbardziej na świecie.
Benek
Kolejny dzień i kolejna interwencja…
Kilka dni temu zadzwoniła do nas Pani Maria – karmicielka, której od lat pomagamy, dostarczając jej karmy dla kotów działkowych, sterylizując koty lub opłacając leczenie chorowitków.
Pani Maria nie dzwoni bez powodu i nigdy nie przesadza…
Tym razem, opowiedziała nam zmartwiona o kocurku, który około miesiąc temu pojawił się na stalowowolskich działkach za Sanem. Kotek kastrowany, więc musiał być czyjś. Biegał za ludźmi jak piesek, prosząc o zabranie. Odprowadzał do samochodów, a czasem nawet biegł za kimś przez kilka kilometrów.
Inne koty go przeganiały, a on nie miał na tyle siły przebicia, żeby się im postawić. Mimo że jest wielkim, postawnym kocurem, w środku jest łagodnym misiem, który z każdym chce się zaprzyjaźnić.
Benek – bo tak dostał na imię, jest już u nas. Bardzo mu się podoba, że znów jest w ciepełku…że ludzie głaskają i mówią mu że jest piękny Benuś będzie szukał domu stałego. Z tego co widzimy, jest bardzo łagodny w stosunku do innych kotów.