KRS: 0000462235 | info@kociawyspa.org

Maja


Maja to bardzo młodziutka i drobniutka kotka, która trafiła do nas z ulicy naszego miasta. Jest przesłodką kocią dziewczynką, która w przerwach między zabawami z innymi kotami, przychodzi do opiekunów poprzytulać się. Jak to młody kotek, ma bardzo dużo energii i ogromną ciekawość świata. Szukamy jej niewychodzącego domu z towarzystwem innych kotów.

Fenix


Kilka dni temu ogłaszaliśmy zbiórkę, na kotka będącego pod opieką prywatnych osób. Kotek z ranami postrzałowymi, śrutem w gałce ocznej oraz kręgosłupie, z postępującym niewładem tylnych łap.
Ogłosiliśmy, zachwalając prywatne osoby, że nie zrzucają ciężaru ratowania kotka na fundację tylko działają i chcieliśmy, aby zbiórka na leczenie się powiodła.
Niestety, coś poszło bardzo nie tak…
Po tygodniu dotarła do nas wiadomość, że kotek jest przetrzymywany w transporterku, że żadna lecznica nie chce go zabrać (chyba już na całe leczenie i wielomiesięczną rehabilitację, więc raczej nie jest to dziwne) i że pani u której kotek przebywa, zamierza go wypuścić, aby w takim stanie sobie żył na wolności.
Nie chcemy oceniać tego postępowania, bo nie znamy ani motywacji, ani też wszystkich faktów związanych z tą sytuacją, ale skoro kotek nie otrzymywał nawet leków przeciwbólowych, a niedowład był postępujący, musieliśmy działać.
Zażądaliśmy odebrania kota z miejsca gdzie przebywał i pilne przewiezienie go do szpitalika przez nas wskazanego. Cała kwota ze zbiórki założonej przez prywatną osobę, została nam przelana i dzięki temu kocurek otrzymał pierwszą pomoc.
Niestety, tydzień w transporterku, w tragicznych warunkach sanitarnych, zaowocowały stanem krytycznym. Zakażenia od śrutu, odparzenia brzuszka, łap i miejsca pod ogonkiem od ciągłego przebywania na własnym moczu, fatalny stan psychiczny, wywołany życiem w zamknięciu i bólu przez tydzień…
Weterynarze zalecili humanitarną eutanazję. Uznali, że ratunek jest spóźniony o kilka dni.
Właściwie decyzja była już podjęta, ale coś w nas wszystkich pękło. Skoro są jakieś środki zebrane to może przynajmniej spróbować? Oczywiście zebrana kwota to kropla w morzu, ale eutanazję można wykonać w przypadku niepowodzenia operacji.
Tak, czy inaczej – Fenix chce żyć! Mruczy, ugniata, przytula się. W końcu nie jest zamknięty, w końcu dostał leki przeciwbólowe.
Pytanie do Was…czy wspólnie walczymy o niego?
Kocurek jest już po operacji. Nawet profesorowie nie chcieli się podjąć ratowania go, a wspaniali lekarze z Przychodnia Weterynaryjna ProVet, kilka godzin stali przy stole operacyjnym, aby usunąć wszystkie odłamki z kręgosłupa oraz amputować gałkę oczną.
Na tą chwilę kocurek czuje się dobrze, a operację można uznać za udaną.
Czy będzie chodził? Nadal nie wiemy.
Na pewno potrzebna będzie długa rehabilitacja. Czucie jest niestety tylko w jednej łapce, co jest wynikiem zbyt długiej zwłoki w udzieleniu mu pomocy. W drugiej tylnej łapce czucie jest, ale słabe.
To jest dopiero początek jego drogi do zdrowia.
Czeka go teraz długa hospitalizacja i wielomiesięczna rehabilitacja 🙂
Ile to się nie zrobi dla tego pięknego zielonego oczka i ugniatających łapek ❤
Dzieją się cuda!!!!
Fenix zaczyna odzyskiwać czucie w łapce, w której nie było go wcale!!!!
Omawiane były już nawet kwestie ewentualnej amputacji za jakiś czas, a tu proszę 🙂 Odrobina wiary w kota i trochę więcej wiedzy i serca lekarzy z Przychodnia Weterynaryjna ProVet i kot się naprawia ❤
Przed nim jeszcze bardzo długa droga, ale jego pełne wdzięczności mruczenie naprawdę daje wszystkim kopa do walki o jego zdrowie.
Pomyśleć, że nawet profesorowie z kliniki nie chcieli się podjąć…
Kocurek jest już u nas w kociarni i codziennie dbamy o niego i go rehabilitujemy.
Wydaje się być zadowolony z życia i zrelaksowany, a tak naprawdę przecież o to nam chodzi 💕
Fenix pozdrawia wszystkich swoich fanów 😘 W przyszłym tygodniu czeka go amputacja jednej tylnej łapki, która nie odzyskała czucia…
Mamy nadzieję, że zabieg ułatwi mu poruszanie się.
Kocurek jest niepełnosprawny do dziś. Nie ma jednego oczka, a w pewnym momencie musieliśmy amputować jedną tylną łapkę. Bardzo mu przeszkadzała, tym bardziej, że druga łapka, też nie jest w pełni sprawna.
Kocurek niestety nie kontroluje też oddawania moczu i kału.
Właśnie zamówiliśmy dla niego specjalne pieluszki, aby nieco ułatwić i jego i nasze życie…
Zdajemy sobie sprawę, że fundacja będzie jego domem już do końca życia. Takich kotów jak on nikt nie chce 😢
Tymczasem Feniks jest tak dzielny i zaradny, że nauczył się wskakiwać na parapet. Nie mamy zielonego pojęcia jak to robi, ale może kiedyś uda nam się go przyłapać 😉

Zoya


Los umieścił ją na terenach wiejskich, gdzie mało kto przejmuje się cierpieniem zwierząt. Nikt nie widział że jest w strasznym stanie lub po prostu brzydzili się ją dotknąć. Tymczasem z dnia na dzień, tygodnia na tydzień, jej pyszczek zamieniał się w coraz większą skorupę, aż w końcu przestała widzieć. Nie mogła znaleźć pożywienia, nie mogła widzieć zagrożeń. Jej czas na tym świecie się skończył… I wtedy, błądząc po okolicy, nie widząc co przed nią, trafiła na podwórko dobrej duszy, która postanowiła się z nami skontaktować. Przywiozła kotkę do Stalowej Woli, a my mieliśmy ją odebrać i umieścić w kociarni. Niestety nie jest to możliwe. Kotka cierpi na świerzbowca, który zaatakował uszy, oczy, pyszczek, tworząc bolesną skorupę. Bez leczenia, choroba przeniosłaby się dalej, a kotka umarłaby z infekcji i powikłań. Pasożyt ten może zaatakować inne koty i ludzi. Dlatego leczenie musi się odbyć w warunkach szpitalnych. Potrwa długo… Musimy znów Was prosić o pomoc w zebraniu funduszy na opłacenie szpitalika. Każdy grosik się liczy w ratowaniu kociego życia… Kotka otrzymała imię Zoya – które z greckiego oznacza „życie”. Podarujmy jej to życie, na które zasługuje, a które niemal straciła. Strupy z jej pyszczka zaczynają odpadać. Kotka odzyskuje humor i apetyt. Niestety w szpitaliku powinna pobyć jeszcze dłużej, a nasze środki na jej leczenie się kończą. Przedstawiamy naszą kochaną Zoyę po metamorfozie którą u nas przeszła <3 Zoya trafiła do nas z rozległym świerzbowcem, który opanował jej pyszczek, oczka i uszy do tego stopnia, że nie mogła podnieść powiek. Spójrzcie jaka się zrobiła piękna <3 Jest bardzo spokojną i nieśmiałą kotką, która zwykle schodzi wszystkim z drogi, a kontakt nawiązuje wyłącznie kiedy jest cichutko i spokojnie 🙂 Takiego właśnie domu jej szukamy. Będzie cudowną towarzyszką – grzeczną i bezproblemową

Kamila


Ten rozkoszny aniołek to Kamila 🌺 Kotka, która przyjechała do nas z Charkowa, unikając bardzo smutnego losu.
Od razu dała się poznać jako istota wyjątkowo wdzięczna i spokojna. I właśnie taki spokojny dom będzie dla niej idealną przestrzenią. Własny cichutki dom i kolana, na których mogłaby się wygodnie ułożyć, mrucząc pięknie ♥️
Jeśli szukacie takiej właśnie towarzyszki, to Kamila będzie cudownym wyborem. Jest to dosyć młoda kotka, w wieku około półtora – dwa lata. Sterylizowana i szczepiona.

Lilu


Kotka przywieziona z Ukrainy. Jest spokojna, łagodna i grzeczna. Koci ideał.

Rysia


Historia Rysi jest bardzo smutna…a raczej była. Mamy nadzieję odmienić jej los.
Przybłąkała się do starszej Pani w środku zimy. Była zmarznięta i wychudzona. Z pewnością wiele bólu ją w życiu spotkało, o czym świadczy jej oczko (niestety nie odzyska już na nie wzroku) oraz brak ogonka.
W fundacji jest jedną z najspokojniejszych i najgrzeczniejszych kotek – tak jakby chciała zasłużyć na te wszystkie dobroci i luksusy, które oferujemy.
Rysia, swojego nowego opiekuna obdarzy dozgonną wdzięcznością i będzie go kochała całym swoim kocim serduszkiem <3 Kotka jest już wysterylizowana, odrobaczona i zaszczepiona.

Karotek