KRS: 0000462235 | info@kociawyspa.org

Nemesis


Papaya


Jerry


Jerry to malutki kociaczek, który przeszedł w życiu tak wiele…

W nieznanych okolicznościach, trafił do gminnego weterynarza.

Kiedy tylko się o tym dowiedzieliśmy, postanowiliśmy jego i pozostałe kocięta ratować. Ósemka kociąt trafiła do nas już zakażona panleukopenią. Jerry jest jednym z dwóch, które przeżyły. Mimo najlepszej opieki i hospitalizacji, nie udało się uratować pozostałych 😭

Kiedy tylko maluszek wyszedł z najgorszego, pojawiły się u niego objawy neurologiczne i inne problemy. Okazało się że tym razem zachorował na toksoplazmozę. Leczenie szpitalne trwało kilka tygodni, po czym wrócił do nas.

Do dzisiaj ma wzloty i upadki, a my robimy wszystko żeby czuł się dobrze. Liczymy na to, że przyjdzie czas, kiedy jego organizm w końcu zacznie funkcjonować normalnie, a on będzie mógł bez żadnego skrępowania cieszyć się życiem 🥹

Gina


Fiona


Fionka była bezdomną kotką, która błąkała się po jednym z osiedli. Kiedy trafiła do nas, wciąż pokazywała jaka jest szczęśliwa i wdzięczna za uratowanie życia i zapewnienie schronienia.Wskakiwała na głowę i przytulała się do twarzy ❤️W ostatnim tygodniu, jej zachowanie i samopoczucie zaczęły się zmieniać. Na początku wystąpiła gorączka, która nie była powiązana z żadnymi innymi objawami. Myśleliśmy że jest to jedna z jesiennych infekcji które dopadają nasze koty. Kiedy gorączka nie ustępowała, mieliśmy już podejrzenie że to FIP.Duszność pojawiła się nagle… Kotka nie może złapać oddechu i walczy o choćby odrobinę powietrza. Została już zaopiekowana i mamy już pewność że jest to FIP płucny. Zbierający się w klatce piersiowej płyn, powoduje że nie może się położyć… Jest wycieńczona a nie może spać. Jeśli zaśnie, udusi się 😭Pomoc musi przyjść szybko…mamy naprawdę godziny, żeby zorganizować leki.Otrzymała pierwszą pomoc, a płyn trzeba było ściągnąć, aby mogła łatwiej oddychać. Niestety nie na wiele się to zdało a duszność nadal się utrzymuje.

Gaja


W końcu udało się!
Ta kotka pojawiała się raz na jakiś czas, w miejscu gdzie dokarmiamy dzikie stado. Jako jedyna wydawała się w miarę oswojona choć bała się podejść blisko do człowieka.
Pojawiała się na tyle rzadko, że nie byliśmy w stanie jej złapać.
Wczoraj przyszedł jednak ten dzień, kiedy w końcu udało się wzbudzić jej zaufanie na tyle, że mogliśmy zapakować ją do transportera..
A może to ona sama wyczuła że jej życie wkrótce się skomplikuje…
Kotka była w widocznej ciąży, choć sama jest jeszcze kocim dzieckiem.
Oczami wyobraźni widzieliśmy jak porzuca swoje młode, bo nie ma jeszcze wystarczająco instynktu… lub jak jeden po drugim umierają z chorób lub pod kołami samochodów.
Wyobrażaliśmy sobie jak bardzo chce zapewnić im bezpieczeństwo i pożywienie i jak trudne to jest na terenie przemysłowym, gdzie codziennie ginie jakiś kot.
Teraz jest już bezpieczna, a dziś przeszła pilny zabieg sterylizacji.
Zaczyna nowe życie 💖

Elle


Zostaliśmy pilnie wezwani do lecznicy… sprawa poważna, kwestia życia i śmierci. Na miejscu zastaliśmy kotkę w stanie skrajnego wyniszczenia, z objawami neurologicznymi (tiki nerwowe) i zmianami w oczach (anizokoria, krwiaki w jednym oku). Kotka jest jeszcze młodziutka, ale widać po niej, że jest zdecydowanie za chuda. Choruje od kilku tygodni. Objawy neurologiczne pojawiły się wczoraj. Diagnoza – FIP neuro i oczny (gorzej chyba być nie mogło). Kicia należy do starszego pana, który ma bardzo dużo kotów. Pan nie radzi sobie nawet z najprostszym podaniem tabletki…co dopiero leczenie kotki przez 3 miesiące i poniesienie tego kosztów.

Po długiej rozmowie, uświadomiony o tym, że właśnie usłyszał wyrok, poprosił nas o zabranie jej.

Tragiła do nas i jest leczona.

Malinówka


Jest kilka takich miejsc w Stalowej Woli, w których ograniczenie populacji i bezdomnych i wolno żyjących kotów jest bardzo trudne. Takimi miejscami są na przykład ogródki działkowe.
Na szczęście w przypadku niektórych stad, mamy wspaniałą współpracę z karmicielami.
To oni dostrzegają który kotek jest oswojony i który miałby szansę zamieszkać z człowiekiem. Staramy się nie zostawiać oswojonych kotów na wolności. Po pierwsze, z uwagi na zagrożenia, po drugie zawsze jest ryzyko że zostały tam wcześniej porzucone i wcale tak dobrze sobie nie radzą jak wyglądają, a po trzecie – kiedy kotek jest pod naszą opieką nie będzie się rozmnażał i będziemy mieć nad nim kontrolę.
Te dwa kotki trafiły do nas z działek za elektrownią. Kocurek jest niesamowicie przyjazny i będzie z niego prawdziwy przytulak. Kotka niestety, na tą chwilę ufa jedynie karmicielowi i nie podjęliśmy jeszcze decyzji, czy zostanie z nami czy też wróci w miejsce bytowania.
Oba zostały wykastrowane i powolutku dochodzą do siebie w kociarni.
Malinówka urodziła się na działkach. Większość jej stada została już przez nas zabrana. Ona i jej braciszek trafili do nas w ostatnich dniach po zabiegach kastracji.
Malinówka bardzo się boi…ufa jedynie karmicielowi, który boi się o bezpieczeństwo kotów na działkach.
W ostatnich dniach, jej stan się gwałtownie pogarsza. W jej brzuszku zaczął zbierać się płyn, a w ostatnich dniach, doszła pogłębiająca się żółtaczka.
To jest nasza Malinówka. Ciężko chora dzikuska, która przy każdym podejściu do niej syczała i próbowała uciekać, a lubiła wyłącznie swojego karmiciela 🥹
Pobyt w szpitaliku bardzo jej służy i wcale nie chce wracać. Kotka ma nadal objawy neurologiczne, lecz żółtaczka powoli ustępuje, a apetyt z dnia na dzień jest coraz większy (a dieta w kocim szpitaliku w niczym nie przypomina diet w ludzkich szpitalach – dziewczynka zajada się mięskiem, dzięki któremu szybko nabiera sił). Ponieważ tak dobrze czuje się w szpitaliku, postanowiliśmy pozostawić ją tam dłużej, aby nie doszło do załamania po transporcie do nas.
Chora na neuro fip Malinówka jest już z nami. Odebraliśmy ją ze szpitalika, gdzie spędziła kilka tygodni. Kotka nadal ma objawy neurologiczne, ale potrafi się już normalnie poruszać.
Apetyt jej dopisuje i cały czas próbuje rozkminić czy jest kotkiem dzikim, czy oswojonym 😅
Cała kuracja potrwa aż trzy miesiące (od kwietnia 25).

Rysia


Historia Rysi jest bardzo smutna…a raczej była. Mamy nadzieję odmienić jej los.
Przybłąkała się do starszej Pani w środku zimy. Była zmarznięta i wychudzona. Z pewnością wiele bólu ją w życiu spotkało, o czym świadczy jej oczko (niestety nie odzyska już na nie wzroku) oraz brak ogonka.
W fundacji jest jedną z najspokojniejszych i najgrzeczniejszych kotek – tak jakby chciała zasłużyć na te wszystkie dobroci i luksusy, które oferujemy.
Rysia, swojego nowego opiekuna obdarzy dozgonną wdzięcznością i będzie go kochała całym swoim kocim serduszkiem <3 Kotka jest już wysterylizowana, odrobaczona i zaszczepiona.

Amber