WIRTUALNY OPIEKUN:

PSB Mrówka

Chinka


Wiek: ok. 6 lat

Chinka przyjechała do nas z Zamościa. Kotka została odłowiona późną jesienią. Była bezdomna i codziennie zjawiała się pod śmietnikiem na karmienie. Przy okazji zabiegu sterylizacji, wykonane zostały badania na wirusy FeLV i FIV…i oba wyszły dodatnio 🙁
Kotka została umieszczona w klatce, gdzie spędziła 9 miesięcy. Nikt nie miał pomysłu co z nią zrobić i jak pomóc, a jej życie upływało pod znakiem bezruchu, nudy i całkowitego zrezygnowania. Do dziś zastanawiamy się, jak ta kochana istotka nie umarła z rozpaczy między lecznicowymi kratami.

Kiedy przeczytaliśmy jej historię, skontaktowaliśmy się z osobami intensywnie szukającymi jej domu i zaproponowaliśmy jej miejsce u nas.
Chinka, początkowo nieśmiała, skulona… po tylu miesiącach spędzonych w zamknięciu, zobaczyła otwarte drzwiczki klatki i całą bandę nowych kotów.
Jakiś czas zajęło jej zebranie się w sobie, żeby wyjść i pozwiedzać. Każdego dnia robiła dwa kroczki więcej, nieśmiale zapolowała na piórko lub podbiegła za myszką.
Dziś możemy powiedzieć, że Chinka jest szczęśliwa. Bawi się wszystkim, wszędzie wskakuje i bardzo dobrze dogaduje się z kotami. Mamy wrażenie, że ta kilku letnia kotka chce nadrobić stracony czas i na nowo stała się małym kiciusiem.

I teraz kilka słów o wirusach:
FeLV – czyli kocia białaczka, jest chorobą wirusową przenoszoną przez ślinę (lizanie, jedzenie i picie ze wspólnych misek). Na powietrzu ginie w kilka sekund – więc nie przeniesiemy jej na rękach, ani ubraniach. Są na nią szczepionki – często łączone z tymi standardowymi.
FIV – wirusowa choroba przenoszona przez pogryzienie. Występuje bardzo rzadko, gdyż nie tak łatwo się przenosi. Nie ma szczepień.

Żaden z tych wirusów nie jest wyrokiem. Nosicielstwo nie oznacza choroby, a kot przez wiele lat lub nigdy może nie mieć ich objawów. Tak jest w przypadku wszystkich naszych nosicieli FeLV i FIV, które to są zdrowiutkie i radosne.
Zachęcamy do adopcji takich kotów. Mają one dużo mniejsze szanse na domy ze względu na niską świadomość, co te wirusy za sobą niosą. W całej Polsce są setki kotów – nosicieli, które siedzą w klatkach, a nikt nie ma pomysłu , jak poprawić ich los… Cieszymy się, że przynajmniej tej jednej mogliśmy pomóc i Was też do tego zachęcamy.

Zapytaj o adopcję