Lorelai


Trafiła do jednej z lecznic ranna i ciężarna. Kotka ma poważne złamania, które wymagałyby skomplikowanych operacji w specjalistycznej klinice.

Jeśli urodziłaby w takim stanie, nie wykarmiłaby młodych, gdyż nie może nawet wstać. Ta biedna istota właśnie znalazła się w sytuacji, w której jest kompletnie zależna od ludzkiej litości 🙁

Osoby które ją przyniosły, po dłuższej dyskusji, stwierdziły, że nie opłacą leczenia, ani też nie zajmą się nią więcej. Mogą ją odnieść na miejsce bytowania lub poddać eutanazji.

My w chwili obecnej nie mamy miejsca aby ją przyjąć, gdyż od początku sezonu przyjmowaliśmy koty w potrzebie i każdy skrawek naszej fundacji jest już zajęty. Nie mamy też aż takich środków finansowych, aby opłacić całą opiekę, wraz z hospitalizacją.

Weterynarze bardzo nie chcą jej usypiać i wręcz błagają nas o pomoc, a my mamy związane ręce. Ten rok daje się nam we znaki do tego stopnia, że jesteśmy sparaliżowani nadmiarem problemów i obowiązków 🙁

Lorelai powolutku dochodzi do siebie po składaniu łapki. Czeka ją jeszcze ściąganie szwów a za kilka tygodni wyciąganie śruby. Kotka nie za bardzo lubi inne koty i będziemy jej szukać domu, jako jedynaczce. Może ktoś chciałby przyjąć pod swoje skrzydła kotkę po przejściach?