Kochani… zbiórka na Zoyę idzie bardzo powolutku. Same wstępne badania i rozpoczęcie leczenia pochłonęło większość z tej kwoty. Z kotką nadal jest kiepsko…nadal nie może otworzyć oczu
Kochani…
zbiórka na Zoyę idzie bardzo powolutku. Same wstępne badania i rozpoczęcie leczenia pochłonęło większość z tej kwoty.
Z kotką nadal jest kiepsko…nadal nie może otworzyć oczu, choć zaczęła już skubać jedzonko.
Musimy mieć środki na utrzymanie jej w szpitalu 🙁 Nie możemy jej zabrać przez dłuższy czas 🙁
Prosimy bardzo mocno o wsparcie <3
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/kotka-swierzbowiec
Chcielibyśmy poruszyć problem
Chcielibyśmy poruszyć problem, w obliczu którego czujemy się bezsilni.
Palenie papierosów przy zwierzętach.
Podobnie jak mały Rubinek, który trafił do nas przesiąknięty smrodem papierosów, regularnie przyjmujemy do fundacji koty, które ewidentnie przebywały w podobnych warunkach.
Czy wiecie, że zwierzętom domowym, bierne wdychanie dymu papierosowego szkodzi jeszcze bardziej niż ludziom?
Wiele zwierząt domowych, takich jak koty i psy, spędza dużo czasu blisko podłogi, gdzie poziom nikotyny w dymie jest większy.
Ponadto, toksyczne substancje związane z paleniem i wapowaniem, osiadają na sierści kota lub psa i są regularnie zlizywane.
Regularny kontakt z dymem papierosowym powoduje wiele dolegliwości, takich jak infekcje oczu i nosa, podrażnienie gardła, obniżenie odporności, zwiększenie ryzyko wielu nowotworów – od nowotworów płuc do chłoniaków.
Paląc przy zwierzętach, wciągacie je w swoje szkodliwe nawyki, nie dając im tak naprawdę wyboru. Szkodzicie pupilom, które powinny otrzymać od Was opiekę i bezpieczeństwo.
Nasza fundacja nie oddaje kotów do adopcji do domów, w których pali się w pomieszczeniach i niestety, podczas wizyt przedadopcyjnych niejednokrotnie część potencjalnych opiekunów musimy odrzucić.
Po naszym ostatnim apelu otrzymaliśmy całe mnóstwo paczek z kocią karmą. Wychodzi na to że bardzo dużo kotków podzieliło się swoimi zapasami 💖 Dzisiaj zrobiliśmy wielkie rozpakowywanie darów. Część saszetek koty sobie same otworzyły
Po naszym ostatnim apelu otrzymaliśmy całe mnóstwo paczek z kocią karmą. Wychodzi na to że bardzo dużo kotków podzieliło się swoimi zapasami 💖
Dzisiaj zrobiliśmy wielkie rozpakowywanie darów. Część saszetek koty sobie same otworzyły, więc wiadome było że muszą dostać deser 😅
Po schowaniu karm, zostało sporo papierków i pudełek które ku ich radości zostawiliśmy na noc. Cała noc w bałaganie to chyba najlepsze co mogły sobie wymarzyć, tuż po pysznych karmach 🤣
Bardzo pięknie dziękujemy wszystkim darczyńcom! ♥️♥️♥️
„Nienawidzę moich kotów
„Nienawidzę moich kotów, zabierzcie je ode mnie”. Męski głos w słuchawce nie dawał nam wyboru. Obawialiśmy się, co te niewinne istoty spotka, jeśli nie zgodzimy się ich przyjąć.
Poprosiliśmy o natychmiastowe przywiezienie kociaków…
Jednym z nich był Rubin. Mały rudy kociak, śmierdzący papierosami, kompletnie nie zdający sobie sprawy z powagi sytuacji.
Rubinek trafił do domu tymczasowego, gdzie dochodzi do zdrowia po infekcji.
Jest wyjątkowo słodkim i kochającym kocim chłopcem, który kiedyś będzie oczkiem w głowie nowego opiekuna ♥️
Kochani! Jeśli chcecie, abyśmy nadal mogli ratować takie kociaki, prosimy, zostańcie Patronami. W ostatnim czasie część subskrypcji się zakończyła, a część osób zrezygnowała. Takie regularne wsparcie to dla nas być albo nie być. Dla nas -to znaczy dla takich kotów jak Rubinek.
https://patronite.pl/kocia-wyspa
Jak długo to kocie maleństwo czekało na pomoc? Nie wiemy. Los umieścił ją na terenach wiejskich
Jak długo to kocie maleństwo czekało na pomoc? Nie wiemy. Los umieścił ją na terenach wiejskich, gdzie mało kto przejmuje się cierpieniem zwierząt. Nikt nie widział że jest w strasznym stanie lub po prostu brzydzili się ją dotknąć.
Tymczasem z dnia na dzień, tygodnia na tydzień, jej pyszczek zamieniał się w coraz większą skorupę, aż w końcu przestała widzieć. Nie mogła znaleźć pożywienia, nie mogła widzieć zagrożeń. Jej czas na tym świecie się skończył…
I wtedy, błądząc po okolicy, nie widząc co przed nią, trafiła na podwórko dobrej duszy, która postanowiła się z nami skontaktować.
Przywiozła kotkę do Stalowej Woli, a my mieliśmy ją odebrać i umieścić w kociarni.
Niestety nie jest to możliwe. Kotka cierpi na świerzbowca, który zaatakował uszy, oczy, pyszczek, tworząc bolesną skorupę. Bez leczenia, choroba przeniosłaby się dalej, a kotka umarłaby z infekcji i powikłań.
Pasożyt ten może zaatakować inne koty i ludzi. Dlatego leczenie musi się odbyć w warunkach szpitalnych. Potrwa długo…
Musimy znów Was prosić o pomoc w zebraniu funduszy na opłacenie szpitalika.
Każdy grosik się liczy w ratowaniu kociego życia…
Kotka otrzymała imię Zoya – które z greckiego oznacza „życie”. Podarujmy jej to życie, na które zasługuje, a które niemal straciła.
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/kotka-swierzbowiec
Dane do przelewów:
Fundacja Kocia Wyspa 26 1090 2750 0000 0001 2134 8540 (tytuł: Zoya)
lub:
PayPal: info@kociawyspa.org
Dla regularnego wsparcia:
https://patronite.pl/kocia-wyspa
Jest kilka takich miejsc w Stalowej Woli
Jest kilka takich miejsc w Stalowej Woli, w których ograniczenie populacji i bezdomnych i wolno żyjących kotów jest bardzo trudne. Takimi miejscami są na przykład ogródki działkowe.
Na szczęście w przypadku niektórych stad, mamy wspaniałą współpracę z karmicielami.
To oni dostrzegają który kotek jest oswojony i który miałby szansę zamieszkać z człowiekiem. Staramy się nie zostawiać oswojonych kotów na wolności. Po pierwsze, z uwagi na zagrożenia, po drugie zawsze jest ryzyko że zostały tam wcześniej porzucone i wcale tak dobrze sobie nie radzą jak wyglądają, a po trzecie – kiedy kotek jest pod naszą opieką nie będzie się rozmnażał i będziemy mieć nad nim kontrolę.
Te dwa kotki trafiły do nas z działek za elektrownią. Kocurek jest niesamowicie przyjazny i będzie z niego prawdziwy przytulak. Kotka niestety, na tą chwilę ufa jedynie karmicielowi i nie podjęliśmy jeszcze decyzji, czy zostanie z nami czy też wróci w miejsce bytowania.
Oba zostały wykastrowane i powolutku dochodzą do siebie w kociarni.
Kochani Kociarze!!! Jakiś czas temu
Kochani Kociarze!!!
Jakiś czas temu, do naszego zespołu dołączyło sporo nowych osób. Nie mogliśmy opisać naszej i kociej radości, że w końcu nie będzie brakować rąk do głaskania.
Niestety, jak to zwykle bywa, część osób szybko się wykruszyła, niejednokrotnie rozpływając się w powietrzu, a my ponownie musimy głaskać koty rękami i nogami, żeby ogarnąć tą zgraję pragnącą uwagi i miłości 🥹
Oczywiście, nie tylko głaskaniem wolontariusz się zajmuje – jest masa sprzątania i ciężko nam wyjść wieczorem, bo ciągle coś się przypomina do zrobienia.
Jeśli jednak czujecie, że nie przerazi Was sprzątanko po setce futrzastych, a chcecie nadać swojemu życiu nowego sensu – zapraszamy na wolontariat <3
Na zdjęciu wolontariuszka Agnieszka, nie dająca rady z głaskaniem :D
Sobota
Sobota, 15.03, Tarnobrzeg ❣️
W godzinach 11-12.30, będziemy w Maxizoo w Tarnobrzegu ❤️
Jeśli chcecie z nami porozmawiać, poznać naszych kocich reprezentantów lub zakupić puszeczkę karmy lub dwie…zapraszamy 😻
Zbiórka darów na rzecz Kociej Wyspy, będzie trwała w Maxizoo przez cały dzień.
Pierwsze dwa talony na sterylizacje kotów bezdomnych i prywatnych – od osób z trudnościami finansowymi
Pierwsze dwa talony na sterylizacje kotów bezdomnych i prywatnych – od osób z trudnościami finansowymi, zostały wykorzystane.
Pani, której co roku podrzucanych jest bardzo dużo kotów, wykorzystała je aby wysterylizować najpilniejsze kocice. Obie były ciężarne. Pani nie dałaby rady z kociętami 🥺
Hejt jest chlebem powszednim. Dotyka bardzo często organizacje charytatywne
Hejt jest chlebem powszednim. Dotyka bardzo często organizacje charytatywne, gdzie wolontariusze, oprócz codziennych zmagań, muszą uzbroić się w gruby pancerz, aby nie dać się tej agresji i złości.
Skala nienawiści w internecie jest ogromna i doprowadziła już do wielu nieszczęść. Nie tylko niszczy wrażliwe osoby, ale też ciągnie za sobą tłum, gotów wydrapać komuś oczy, obojętnie komu.
Nasza fundacja zwykle blokuje hejterów, aby nie dawać im przestrzeni, ani uwagi, ale tu zdążyły się wywiązać dyskusje odnośnie karmy dla naszych podopiecznych.
Były już słowa krytyki, oskarżenia, a nawet groźby karalne, czy nawoływanie do nienawiści. To wszystko było pod naszym adresem.
Czy to jest o nas? Nie…to jest o autorach wypowiedzi. To ich energia, ich ocena świata, ich stan emocjonalny, poziom intelektualny itd.
My działamy i robimy swoje, ale wiemy, że część działaczy prozwierzęcych nie radzi sobie z nienawiścią, jaką są bombardowani i po prostu przestają pomagać.
Tak to tylko zostawiamy…chyba za mało się o tym mówi, a tymczasem ludzkość robi się coraz bardziej podzielona i kipiąca nienawiścią do innych.
Mamy taką propozycję: nie dawajmy hejterom uwagi. Im nie chodzi o argumenty. Ich nie przekonacie, nie udobruchacie. Czegokolwiek nie powiecie, ich nienawiść będzie rosła jak kula śnieżna.
Dajmy hejterom nasze milczenie i brak uwagi.
I jeszcze dwa słowa do ofiar hejtu: Nie dajcie się! Nie jesteście sami. Pół świata się teraz z tym mierzy. Szukajcie pomocy, rozmawiajcie z bliskimi, może ze specjalistą. Nie pozwólmy hejtowi niszczyć Waszych pięknych i wrażliwych dusz.