Fita
Jedną z najwspanialszych rzeczy w naszej pracy jest obserwowanie, jak zabiedzone i chore koty, dostają u nas nowe życie. Tak było z Fitą…trafiła do nas ze schroniska, gdzie nie było możliwości jej doglądania. Jej rodzeństwo umarło z niewiadomych przyczyn, a ona wyglądała, jakby lada moment miała do nich dołączyć. Myśleliśmy, że kicia ma wadę genetyczną, ale postanowiliśmy o nią powalczyć. Fita była obrazem nędzy i rozpaczy…nie miała ani grama mięśni, a jej uszka były opadnięte i miękkie (z choroby lub niedożywienia). Miała też problemy z oddychaniem, spowodowane zapaleniem płuc lub pasożytami.
Po miesiącu spędzonym u nas, jest zupełnie innym kotem. Ma apetyt, nabrała ciałka, a jej uszka wyglądają już jak u każdego kota. Fita nadal wymaga ciągłej obserwacji i w chwili obecnej jest na kolejnej antybiotykoterapii, jednak jesteśmy dobrej myśli i zaczynamy powoli rozglądać się za troskliwym domem dla niej.


Jack
Wiek: ok. 7 lat
Jack w wyniku ciężko przebytego kociego kataru, ma ogromnego wrzoda na jednym oczku. Kociak wymaga wizyty u okulisty w Lublinie i zastosowania intensywnego leczenia, gdyż oczko mimo stosowania antybiotyków, wciąż ropieje.





Totuś
Wiek: ok. 7 lat
Totuś trafił do jednej z lecznic z bardzo trudnych warunków… chemikalia, smary, kwaśne środowisko, piece i maszyny – a wśród tego wszystkiego smutna, skulona kruszynka ważąca zaledwie 300 g. Maluszek był obklejony brudem i ewidentnie chory… W lecznicy okazało się, że Totuś cierpi na straszne biegunki. Powinien jeść mleczko od mamy i rosnąć jak na drożdżach, a u niego czuć każdą kosteczkę. Nie miał tam szans na przeżycie. Był słabiutki, wychudzony. Totuś został znaleziony na terenie Huty Stalowa Wola, jako 5 – tygodniowe maleństwo z okropną biegunką. Zabrany został przez dobrego człowieka do pani weterynarz, która oceniła, że maluch sobie nie poradzi przy matce – wymaga leczenia i kontrolowania jego stanu zdrowia. Trafił więc do domu tymczasowego i z dnia na dzień robił się coraz większy i coraz piękniejszy.
Jedyne czego mu zawsze brakowało, to prawdziwa mama, od której musiał zostać odebrany, aby przeżyć. Totek zastępuje ją innymi kotami, którym wsysa się w futerko, udając, że pije mleczko.
Mimo, że on sam nie zdaje sobie z tego sprawy, jest już duży i gotowy do adopcji Szukamy dla niego domu z kocim towarzystwem.
Totuś to żywiołowy kocurek, który świetnie dogada się z innym młodym kotem. Jest trzykrotnie szczepiony, odrobaczony i za kilka dni czeka go zabieg kastracji.














WIRTUALNY OPIEKUN:
PSB Mrówka
Samanta
Wiek: ok. 7 lat
Kociątko zostało zamknięte w budynku podczas ulewy gdzie przez otwory wlewała się woda. Zmarznięte, mokre, głodne i przerażone miauczało o pomoc. Sąsiedzi dzwonili po policję i straż jednak ci nie wiedzieli co zrobić. W końcu zostaliśmy poinformowani o zdarzeniu i razem ze strażą wyciągnęliśmy kotka. Teraz czeka na ciepły dom, gdzie będzie kochany i przytulany.

Mortycjusz
Wiek: ok. 7 lat
Motri – tak go w skrócie nazywamy bywa charakterny. Czasem coś napsoci, a czasem siedzi spokojnie i nie rzucić się w oczy. Toleruje koty, choć nie wszystkie. Głaskany powie kiedy mu wystarczy i odejdzie.










Bonnie
Wiek: ok. 7 lat
Cześć jestem Bonnie, przyszłam do fundacji z moją siostrą – prawie bliźniaczką – Clyde. Wszyscy oprócz naszych ciotek mieli problemy, żeby nas odróżnić.
Szukam domu i bardzo chciałabym go znaleźć.
Zastanawiacie się jak trafiłyśmy do fundacji?
Jacyś ludzie wyrzucili nas do rowu, żeby się nas pozbyć… Tak przynajmniej mowi Ciocia bo my tego nie pamiętamy. Byłyśmy tak malutkie, że nawet nie zdążyłyśmy otworzyć oczu. Wychowała nas kocia mama zastępcza.
Gdy miałyśmy kilka miesięcy, nasza mama tymczasowa już nie może nas dłużej gościć, więc czas znaleźć prawdziwy dom.
Jaka jestem? Jestem ogólnie grzeczna, zajmuję się sobą, ale kocham biegać za piłeczką i ganiać za piórkami. Uwielbiam się przytulać! Troszkę się boję na początku nowych ludzi.
Mama mówi że zachowuję sie jak księżniczka. Ja myślę, że przesadza. Po prostu nie lubię jak mnie do czegoś zmuszają.
Niestety chorowałyśmy trochę wcześniej. Ale już jestem zdrowa. Niestety moja siostrzyczka miała słabą odporność i umarła na zapalenie płuc.
Szukam fajnego człowieka, który mnie pokocha a ja oddam mu moje całe serduszko.


















Dumka
Dumka jest kotką, która trafiła do nas w strasznym stanie. Jej pyszczek był jedną wielką raną, po czym do dziś pozostały ślady. Mimo bólu i cierpienia, jakie przeszła, a także długich tygodni spędzonych w klatce w lecznicy, zachowała radość życia i ogromną sympatię do ludzi. Będzie wspaniałą przyjaciółką na długie lata. Jest już całkowicie zdrowa i wysterylizowana. Może dzielić dom z innym kotem lub być kocią jedynaczką.








