Rico
W ostatnich dniach zabraliśmy cztery kociaki z jednej z gminnych przechowalni. Mieliśmy świadomość tego że mogą być zakażone najgorszym możliwym wirusem, jednak sumienie nakazywało nam je zabrać i zrobić wszystko, aby przeżyły.
Maluch chętnie bawi się z rówieśnikami.
Rudziaki
Kociaki uratowane z terenu huty kilka dni temu mają się świetnie. Pani Monika która zaoferowała dom tymczasowy, zachwala je pod niebiosa i ma z nimi naprawdę dużo radości 💕
Oto co do nas napisała:
„Ogrodnicy…wszystkie kwiatki przesadzone i to wielokrotnie 😅 Poza tym świetne kociaki. Apetyt jest, zabawy są, kuwetka 100 na 100!!”
Kociaki mogą zostać u niej do czasu adopcji a my po cichutku mamy nadzieję że znajdą dom w dwupaku 😻
Rudo-biały kocurek i ruda kotka ♥️
Dostaliśmy już kilkanaście zapytań o rudą kotkę, jednak kiedy tłumaczymy, że kotka jest bardzo zżyta ze swoim braciszkiem i chcielibyśmy oddać je do adopcji razem, zainteresowanie spada do zera 🥺
Tymczasem, ruda kotka, którą wszyscy chcą adoptować jako jedynaczkę, jest troszkę nieśmiała i lękowa, a brat dodaje jej odwagi. Kociaki nigdy nie oddalają się od siebie za bardzo, a kiedy tylko jedno drugiemu zniknie z oczu, zaczyna się nawoływanie i poszukiwania.
Spójrzcie jak one się kochają. Czy naprawdę uważacie że powinno się je rozdzielić? Czy to, że są malutkie, jest powodem do tego, żeby nie brać pod uwagę ich uczuć?
Mamy nadzieję że znajdzie się dom który pokocha oba maluchy ♥️

Blue
Pamiętacie dwa kociaki, które ludzie chcieli unicestwić? Jeden z nich jest już w swoim domu, zaś drugi czeka cierpliwie na swoją kolej. Kocurek ma piękne niebieskie umaszczenie, stąd jego imię – Blue 💙
Na początku był lekko wystraszony, ale z każdym dniem otwierał się przed opiekunką coraz bardziej.
Szukamy mu domu z kocim towarzyszem i koniecznie niewychodzącego.





Leo
Ta historia na długo pozostanie w naszej pamięci, choć jej zakończenie jest jeszcze wielką niewiadomą 🙁
Wieczorem otrzymaliśmy informację o kociątku leżącym w upale przy słupie oświetleniowym na terenie jednej z wsi pod Stalową Wolą. Według relacji zgłaszającej, maluch miał problemy z chodzeniem, a wokół latały muchy 🙁 W pobliżu, nie było domów mieszkalnych, a jedynie cmentarz i pola, więc pewnie został tam wyrzucony. Kociątko było bardzo słabe, a przy ogonku widać było głęboką ranę.
Poprosiliśmy, aby niezwłocznie przywieźć malucha – nie można było go tak zostawić, gdyż było to jednoznaczne ze skazaniem go na śmierć.
To co ujrzeliśmy na miejscu przerosło nasze najgorsze koszmary. Koci maluch został przywieziony w papierowej torbie – słaby i przerażony. Rana ogromna, jak po pogryzieniu – pełna larw, zjadających maluszka żywcem. Widok był straszny 🙁
Po wielu wykonanych telefonach, udało się znaleźć pomoc weterynarza (ogromne podziękowania dla Pani doktor Montusiewicz, za reakcję – nie jest łatwo znaleźć pomoc po godzinach). Maluch już po chwili był w lecznicy. Rozpoczęło się usuwanie setek larw z rany. Według pani weterynarz, to był ostatni moment, aby uratować temu kociemu dziecku życie. Larwy zjadały go żywcem, robiąc w jego małym ciałku tunele i przedostając się coraz głębiej.
Niestety, są to przypadki bardzo trudne do leczenia. Larwy są często głęboko i mogą być dziś niewidoczne, a wychodzić w kolejnych dniach. Mogą też dostawać się do organów wewnętrznych, a wtedy dla kociaka nie będzie ratunku. Dlatego też rozważamy opiekę szpitalną dla maluszka, na którą jednak obecnie nas nie stać 🙁
Dodatkowo, rana jest bardzo duża i widać już martwicę, więc konieczna będzie operacja, której też obecnie nie jesteśmy stanie sfinansować.
Sytuacja fundacji jest teraz bardzo trudna 🙁 Przypadków pilnych i trudnych jest bardzo wiele, a kwestia spłaty zobowiązań za ich leczenie staje się dla nas niewykonalna.
W przypadku tego malucha, konieczne jest także podanie drogiej surowicy, gdyż kociak, siłą rzeczy, ma kontakt z groźnymi wirusami, będąc pod naszą bezpośrednią opieką. Leczenia wymagają też biegunki na które malec cierpi i świerzbowiec uszny.
Mały Leo powolutku wraca do zdrowia. Rana się goi, a po larwach nie ma śladu.
Boimy się jednak o kocie wirusy, na które maleństwa pod naszą bezpośrednią opieką, są zawsze narażone.
Na tą chwilę kociak odzyskuje radość życia, a takiej wdzięczności i miłości do człowieka, już dawno nie widzieliśmy ♥️






























