Janusz
Nasz podopieczny został znaleziony leżący przy drodze, w kałuży błota. Był bardzo ciężko ranny, najpewniej po zderzeniu z samochodem.
Znalazła go nasza wolontariuszka Ewelina, która mimo zmroku zauważyła z samochodu niewielki ruch. Do dziś się zastanawiamy, jak w ciemnościach dostrzegła kotka, który leżąc w kałuży błota był praktycznie niewidoczny. Kocurek, oprócz tego że był mokry, oblepiony błotem i zakrwawiony, był silnie wychłodzony i miał drgawki.
Został zabrany do weterynarza i udzielona mu została pierwsza pomoc. Początkowo był w tak złym stanie, że nie było możliwości wykonania podstawowych badań i prześwietlenia.
Nie robiliśmy sobie wielkich nadziei… jego stan był tak zły, że obawialiśmy się, że nie przeżyje nocy.
Jak się jednak okazało, kotek postanowił zawalczyć, i mimo poważnych urazów, małymi kroczkami wraca do zdrowia. Stopniowo odzyskiwał możliwość jedzenia… głównie mokrych pokarmów i udawało mu się nawet przespacerować kilka metrów. Po chwili tracił jednak równowagę i przewracał się na bok.
Janusz – bo tak dostał na imię, ma połamane kości pyszczka. Przeszedł operację drutowania szczęki i ze względu na ogromny ból, nie radzi sobie z jedzeniem.
Mimo całego tego cierpienia, kocurek jest szczęśliwy, że jest z ludźmi. Jest bardzo cierpliwy i przyjazny, a przy głaskaniu ugniata łapkami z radości 🙂

Pingwinka
Pingwinka to młoda kotka, która trafiła do nas z ulicy. Kotka jest niesamowicie łagodna, spokojna i grzeczna. Idealna dla osób, które nigdy nie miały kota i chciałyby mieć spokojnego futrzaka do przytulania i głaskania.

Gaduła
Trafił do nas młody kocurek. Jego dotychczasowi opiekunowie oddali go po kilku miesiącach, bo po prostu już go nie chcieli. Nie odpowiadała im jego żywiołowość, a w święta podobno (o zgrozo) przewrócił choinkę. Kocurek był jedynakiem, bardzo nerwowo reagującym na obecność innych zwierząt. U nas na razie zamieszkał w izolatce, gdzie stopniowo będzie przyzwyczajał się do nowej sytuacji. Póki co widzimy, że bardzo pragnie kontaktu z człowiekiem, ociera się i tuli, mruczy, po czym gryzie. Nie do końca rozumie o co chodzi nam z tym całym głaskaniem – boi się wyciągniętej dłoni i jest gotowy do ataku. Możliwe, że nieprawidłowo się z nim bawiono i dlatego rękę traktuje jako zabawkę do gryzienia. Jak tylko od niego wychodzimy, to zaczyna głośno lamentować. Otrzymał imię Gaduła
Będziemy musieli popracować nad tym, aby kocurek poczuł się u nas komfortowo.

Gabryś i Miliś
Gabryś i Miliś, to maluszki spod Karczmy Biesiada. Jeszcze troszkę uciekają przed nami, ale wzięte na ręce pięknie mruczą i się tulą
Uwielbiają zabawy, ganianie na sznurkiem i myszkami. Maluchom szukamy wspólnego domu, gdzie będą mogły razem zdrowo się rozwijać.














