Mozart
Kocurek błąkał się pod Stalową Wolą od dłuższego czasu. Cały pokryty ranami, bez jednej łapki Jak się okazało w lecznicy, nigdy nie był u weterynarza, a po sposobie zagojenia pozostałości łapki, można wywnioskować, że i po wypadku nie otrzymał pomocy. Mimo, że Mozart wyglądał na pierwszy rzut oka na wiejskiego bijatykę, okazał się przecudownym, kochanym i zgodnym kocurkiem. Nawet na warczenie innych kotów nie reaguje, tylko odwraca się na drugi bok i kontynuuje drzemkę
Szukamy mu domu, który wynagrodzi mu wszystkie przykre doświadczenia, jakie ma za sobą. Jest już wykastrowany, odrobaczony i zaszczepiony.









Kitka
Wiek: ok. 15 lat





Tejko
Wiek: ok. 5 lat
Ten uroczy maluszek został wypatrzony pod szkołą w centrum Stalowej Woli. Wybrała się tam nasza wolontariuszka i chwilę później miała już w objęciach wystraszonego i zabiedzonego kociego chłopaczka.
Tejko – bo tak został nazwany, został z pewnością wyrzucony i przez dłuższy czas się błąkał. Jest chory, pod skórą czuć każdą kostkę, a w uszach istny „armageddon”
Jednak on, mimo wszystkich dolegliwości, biega radośnie po fundacji, ociera się o koty, bawi i zjada wszystko co dostanie.
Pilnie szukamy mu domu tymczasowego lub stałego.




















Tutuś




























Szprotka
Wiek: ok. 6 lat











Śnieżynka
Śnieżynka została uratowana przed zamarznięciem jakiś czas temu. Jest młodą, dorosłą kotką, która prawdopodobnie została porzucona przed zimą. Kiedy do nas trafiła, wymagała leczenia, odpchlenia, i szczepienia, a wkrótce czeka ją zabieg sterylizacji.
Szukamy jej wspaniałego domu niewychodzącego, który da jej ciepło, miłość i otoczy odpowiedzialną opieką.










Mikołaj
Otrzymaliśmy zgłoszenie o kotku dokarmianym na jednej z wsi. Od jakiegoś czasu praktycznie się nie ruszał, jego pyszczek był zakrwawiony i wszystko wskazywało na to, że jego stan uniemożliwia mu też jedzenie. Groziła mu śmierć z głodu, wychłodzenia. Kocurek konał powoli w ogromnym bólu. Mimo kończących się środków finansowych na bieżącą działalność Fundacji, zgodziliśmy się go przyjąć. Nie spodziewaliśmy się jednak wielotygodniowej hospitalizacji i konieczności wykonania skomplikowanych zabiegów. Kocurek, który z okazji grudnia został nazwany roboczo Mikołajem, ma połamane kości żuchwy. Opuchlizna utrudnia diagnostykę oraz przyjmowanie pokarmów. Dodatkowo, biedak nie może chodzić z powodu łapki wybitej ze stawu.
Grolka









































Kira
Kotek został wyciągnięty za krat, gdzie ugrzęzł w mroźny dzień. Jest pojaźliwy ale miły.











