KRS: 0000462235 | info@kociawyspa.org

Znalazły dom


Glin


Glin stracił ogonek w wypadku i przeszedł długie i bolesne leczenie. Obecnie jest okazem zdrowia o ogromnym apetycie 😉 Glin jest wesołym i rozmruczanym kocurkiem, który już nie pamięta ile cierpienia zaznał na samym początku swojego życia. Uwielbia kontakt z człowiekiem, a najbardziej bycie głaskanym. Na początku bywa nieśmiały. Szukamy dla niego spokojnego domu, najlepiej z kocim towarzystwem.

Cynka


Wiek: ok. 12 lat

Cynka to dorosła kotka, która potrafi oczarować każdego w pięć sekund. Jest niesamowicie miłą i słodką kotką, która najchętniej całe dni spędziłaby na głaskaniu i przytulaniu.

Chochlik


Wiek: ok. 8 lat

Chochlik trafił do nas „na chwilę”. Jego Pani znalazła się na życiowym zakręcie i jak nas poinformowała, straciła dach nad głową. Powiedziała, że gdziekolwiek się uda, nie może zabrać ze sobą swojego ukochanego kocurka, ale zgłosi się po niego w ciągu kilku tygodni. Kotek był rzekomo wykastrowany i wymagał jedynie szczepień. Znaleźliśmy mu dom tymczasowy i dla bezpieczeństwa zaszczepiliśmy. Po kilku tygodniach, kiedy Chochlik przyzwyczaił się do nowego miejsca, musiał je opuścić. Jego dotychczasowa opiekunka przestała odbierać od nas telefony i w jakikolwiek sposób interesować się kotkiem, więc musieliśmy zabrać go do siebie. Jak się okazało, Chochlik nie był wykastrowany i w związku z tym, tygodzień przebywał w izolatce. Przeszedł zabieg kastracji i jest już gotowy do adopcji. Kocurek był zdezorientowany, nieszczęśliwy i bardzo tęsknił za człowiekiem. Nie rozumiał dlaczego wciąż zmieniał miejsce, dlaczego był zamykany i co to za dziwne futrzaste stworzenia zaglądały mu do pokoju (wcześniej był jedynakiem… nie znał kotów). Po miesiącu oswoił się z kotami. Jedyne co dobrego dała mu jego była opiekunka to imię. Chochlik lubi rozrabiać, wszędzie go pełno, ciągle szuka przygód. Szukamy dla niego nowego, kochającego, wyrozumiałego domu, który nigdy go nie porzuci.

Dante


Został zgarnięty z ulicy w kilkunastostopniowy mróz. Kotek niezwykle przyjazny, spokojny i kompletnie nieodnajdujący się w warunkach fundacyjnych. Nadaje się jako jedynak, również do domu wychodzącego – jednak wyłącznie z dala od ulic. Zaszczepiony, odrobaczony i wykastrowany.

Tara


Wiek: ok. 8 lat

Nasza Tara przybłąkała się do jednego z gospodarstw na wsi i pchała się wszelkimi sposobami do środka. Była chuda, jej długa sierść była zrudziała, a miejscami jej praktycznie nie było… Cierpiała też na zapalenie płuc. Została zabrana do leczenia. Po zapaleniu płuc pozostał jej jeszcze kaszel, ale z każdym dniem było coraz lepiej. Kotka, jak żadna inna potrafi pokazać wdzięczność za uratowanie życia. Jest grzeczna, spokojna i mruczy kiedy tylko się na nią spojrzy. Ma też spory apetyt i na jej grzbiecie nie czuć już wystającego kręgosłupa. Dom tymczasowy okazał się dla niej zbawieniem. Może tam dochodzić do zdrowia bez stresu i zagrożeń w postaci wirusów i infekcji, a patrzenie na to jak wraca do zdrowia i odzyskuje radość życia jest największą satysfakcją. Jej sierść jest puszysta i mięciutka, a oczka wesołe 🙂 Kotka uwielbia człowieka, a przy głaskaniu ślini się ze szczęścia. Innych kotów się boi więc nadaje się na jedynaka.

Wasyl


Otrzymaliśmy telefon o rannym kotku, który przybłąkał się na jedną z posesji. Ponieważ był już wieczór, poprosiliśmy o przywiezienie go do nas, abyśmy mogli ocenić sytuację. Kiedy został nam dostarczony, okazało się, że dwie jego łapki – przednia i tylna są opuchnięte i sączy się z nich krew i ropa. Kotek bardzo cierpiał…każdy krok powodował u niego ogromny ból. Rany wyglądały na stare, a w takim stanie z pewnością przez długi czas nie mógł zdobyć jedzenia ani picia. W mgnieniu oka pochłonął dużą porcję jedzonka, a potem przez kilka minut pił wodę… Następnego dnia, zawieźliśmy go do Gabinetu Weterynaryjnego „Cztery Łapy” w Janowie Lubelskim, gdzie został zoperowany. Jak się okazało, jego łapki były przebite na wylot, a w miejscach przekłucia zrobiły się ogromne ropnie. W lecznicy spędził kilka dni i otrzymał imię Wasyl. Kocurek miał wiele szczęścia, że trafił na wrażliwego i świadomego człowieka, który nie czekając, zaczął szukać pomocy. Wasyl czuje się już świetnie, został wykastrowany i rozgląda się za domem stałym, gdzie już nie będzie miał tego typu przygód.

Karmelek


Karmelek to młody kocur zaatakowany przez psa. Świadkiem zdarzenia była pani, która była na spacerze z dzieckiem i bez chwili zawahania zaczęła odpędzać psa od kota. Pies wypuścił z pyska kota, a ten biedny uciekł na drzewo. Pani zdjęła kota z drzewa i przyniosła go do najbliższego gabinetu weterynaryjnego. Kot był w ciężkim stanie- z ogromną raną na brzuchu i rozszarpaną przednią łapą. Nikt się do niego nie przyznał, więc weterynarz zdecydował, że jeśli nie znajdzie się w przeciągu 4 dni właściciel, który zapłaci za leczenie, to kot zostanie uśpiony. Gdy się o tym dowiedzieliśmy, nasza reakcja mogła być tylko jedna- zabraliśmy kota. Kocurek trafił do innej lecznicy, gdzie został dokładnie zbadany i wreszcie otrzymał pomoc. Niestety łapy nie udało się uratować i została amputowana. Rana na brzuchu była bardzo głęboka, zainfekowana, z martwicą, wymagała chirurgicznego opracowania. Karmelek przeszedł dwie operacje i obecnie jest już pod naszą opieką w domu tymczasowym, gdzie nauczył się chodzenia na trzech łapach 🙂 Okazał się być niesamowitym przytulakiem, który mimo tego co przeszedł, jest pogodnym i wesołym kotem. Dwukrotnie oszukał przeznaczenie.

Stefcia


Telimena


Luigi